Matka przyznaje, że nie spodziewała się, że dziecko tak szybko przyjdzie na świat. Mieszkanka podopolskiej miejscowości do szpitala miała 10 km. Jak tłumaczy, z koleżanką do auta wsiadła o godz. 9.30, a już po kwadransie na świat przyszedł jej synek. Chłopczyk był nieco wychłodzony, trafił więc do inkubatora, obecnie przebywa z matką.
Lekarze zapewniają, że chłopiec jest w bardzo dobrym stanie. Jak przyznała jedna z położnych z Centrum Ginekologii Położnictwa i Neonatologii w Opolu, w jej 20-letniej karierze nie było podobnego przypadku.