Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

„Bruksela nie ma pomysłu na rozwiązanie kryzysu. Oni wszyscy są w strachu co będzie dalej”

Bruksela nie ma żadnego pomysłu na rozwiązanie kryzysu, więc będzie zgodnie z obowiązującymi procedurami dystrybuować uchodźców po całej Europie nie licząc się z żadnymi konsekwencjami. T

Autor:

Bruksela nie ma żadnego pomysłu na rozwiązanie kryzysu, więc będzie zgodnie z obowiązującymi procedurami dystrybuować uchodźców po całej Europie nie licząc się z żadnymi konsekwencjami. To jest reakcja strachu, bo liczba uchodźców przerosła nawet oczekiwania Niemców, który jest dla przybyszy krajem docelowym - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl europoseł PiS prof. Ryszard Legutko. 

- Jeśli będą blokady na Węgrzech czy w innych krajach, to uchodźcy będą próbowali wjechać do UE przez Polskę, choć nie sądzę, aby to był tak masowy ruch. Unia będzie robiła, to co dotychczas. Bruksela nie ma żadnego pomysłu na rozwiązanie kryzysu, więc będzie zgodnie z obowiązującymi procedurami dystrybuować uchodźców po całej Europie nie licząc się z żadnymi konsekwencjami. To jest reakcja strachu, bo liczba uchodźców przerosła nawet oczekiwania Niemców, który jest dla przybyszy krajem docelowym - stwierdza prof. Legutko.

Zdaniem eurodeputowanego również kanclerz Merkel nie wie jak rozwiązać kryzys. - Oni są wszyscy w strachu co będzie dalej. Jest więc wściekła reakcja, aby imigrantów przekazać innym krajom Europy, bez żadnego sprawdzania, bez żadnych procedur. Nie dość powtarzać, że ci, którzy przedostają się do Europy, to nie są główne ofiary konfliktu. Bo niewiele uchodźców jest z Syrii, chrześcijan, kobiet czy dzieci. W większości są to młodzi ludzie szukający swojego szczęścia w nowej rzeczywistości w Europie Zachodniej. Ile tam jest marginesu społecznego, ilu islamistów? Tego nie wiemy i przy istniejących działaniach łamania procedur – nie sposób się dowiedzieć - podkreśla europoseł.

Prof. Legutko wypowiada się sceptycznie ws. pozycji, którą w obliczu kolejnego kryzysu w Unii zajmuje przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

Jego zachowanie jest takie jak zwykle. Mówi że - "trzeba być solidarnym" - bo taka jest polityka jego mocodawców. Tak mówi Angela Merkel, a on otrzymał swoją funkcję dzięki rządowi niemieckiemu i po części Francji. Tusk nie jest politykiem samodzielnym. Tak jak w Polsce działał kierując się wyłącznie sondażami, tak tutaj kieruje się tym, czy kanclerz Merkel zmarszczy brwi czy nie zmarszczy. To nie jest człowiek na czas kryzysu. Ale nawet w czasie kryzysu to nie on podejmuje decyzje, ale najmocniejsi gracze, czyli najsilniejsze państwa. Wszyscy w UE słuchają jakie słowa padną w Berlinie i po części w Paryżu .


Według polityka konflikt będzie narastał. - Imigranci widzą, że jest polityczne przyzwolenie, słabość unijnych instytucji. Nie ma jednak na ich przybywanie powszechnego przyzwolenia u obywateli UE. Będzie dochodziło do nieprzyjemnych sytuacji między obywatelami Unii, a imigrantami. Jednak nie ma teraz żadnego dobrego rozwiązania - podsumowuje eurodeputowany.
 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane