- Jakiś czas temu odbyło się spotkanie pana prezydenta z przedstawicielami inicjatyw referendalnych, gdzie poproszono pana prezydenta, by rozszerzył referendum 6 września. (…) Wtedy w Polsce rozpętał się spór i polityczny, i prawny - czy można, czy nie można rozszerzać referenda. Można było rozszerzyć to referendum o 3 pytania, ale ruszył kalendarz referendalny i pan prezydent nie chciał w żaden sposób ingerować w ten kalendarz. Te pytania, które pan prezydent złożył, są pytaniami uzgodnionymi z pełnomocnikami inicjatyw referendalnych - inicjatyw obywatelskich, które organizowały wielkie akcje zbierania podpisów - tlumaczyła Sadurska.
Szefowa kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy dodawała, że do wniosku o referendum nie zostały przedstawione skutki finansowe, by nie sugerować parlamentarzystom konkretnych rozwiązań i wymuszać na nich konkretne ruchy. Szefową kancelarii prezydenta RP ostro krytykował senator Bogdan Klich z PO, który sugerował, że prezydent nie zna się na materii, o którą chce zapytać Polaków. - Chciałem zapytać o intencje pana prezydenta - pani zna go bezpośrednio i z nim współpracuje. Pani czyta to, co ja czytam i większość tej izby ma wiedzę na temat trendów, jakie idą przez świat. Kraje, w których dzieci od 7 roku życia idą do szkoły są w mniejszości. Czy pan prezydent kieruje się wyłącznie liczbą zebranych podpisów czy troską o polskie dzieci? — dopytywał Klich. Po czym wyraźnie zdenerwowany dodał: - Proszę nie robić min, tylko odpowiedzieć na pytanie!
Małgorzata Sadurska przekonywała, by dać rodzicom wybór w tym, kiedy chcą wysłać dziecko do szkoły: w wieku 6 czy 7 lat. - Można słuchać i nie słyszeć. Jeżeli państwo Elbanowscy, przedstawiciele wnioskodawców, mówią, że tylko rodzic wie, na jakim poziomie rozwoju emocjonalnego, intelektualnego i fizycznego znajduje się jego dziecko, to dlaczego rodzicom zabrano prawo, kiedy mają wysyłać dzieci do szkół? - pytała szefowa kancelarii prezydenta.
Małgorzata Sadurska mówiła o 6 milionach podpisów, które złożyli Polacy pod wnioskami o referendum. - Takiego kapitału społecznego nie można marnować - przekonywała.