- Krzysztof Kwiatkowski spotykał się też z panem Janem Kulczykiem jako prezes Naczelnej Izby Kontroli. O czym rozmawiali, jakie rzeczy wspólnie ustalali? Nikt tego nie wie. Nasuwa się pytanie - czy każdy obywatel Rzeczpospolitej jest w stanie spotkać się z prezesem NIK i porozmawiać o swoich kłopotach? Dla mnie więc materiały, jakie uzyskało CBA nie są jakimś zaskoczeniem, ponieważ dotychczasowy dorobek Krzysztofa Kwiatkowskiego pokazywał, że obraca się w sferach, które sprzyjają pewnym negatywnym zjawiskom. Wydaje się, że sprzyjały ustawianiu konkursów, przetargów w kooperacji z Janem Burym z PSL, który jest koalicjantem PO. To pokazuje, że Kwiatkowski został do końca politykiem Platformy i przyjął w całości standardy, które w tej partii obowiązują - stwierdza Wąsik.
Co nam pokazuje afera NIK? - W 2013 roku rozpoczęło się zainteresowanie CBA Krzysztofem Kwiatkowskim. Można się zastanawiać, dlaczego dopiero po 2 latach dochodzi do śledztwa ad personam. Być może w warunkach przedwyborczych służby działają inaczej. Nic nowego ta afera nam nie mówi, po za tym, że PSL twardo negocjuje. Tak jak w działalności politycznej, wynegocjowuje dla swoich fuchy, zyski polityczne. Widać, że Krzysztof Kwiatkowski pomagał im w tym - dodaje Wąsik.
Jaki będzie rozwój sytuacji? – Dowiemy się bardzo wielu rzeczy jeśli zmieni się władza w Polsce. Wielu, którzy milczą, albo się boją może powiedzieć o tym co się działo i udzielić cennych informacji na ten temat. Widać jednak już dziś, że PSL za działalność Burego zapłaci cenę nie przekroczenia progu wyborczego - podsumowuje były szef CBA.