Roman Giertych i Michał Kamiński to "nowe twarze", które są szansą dla PO w jesiennych wyborach?
Oni będą obciążeniem dla platformianej strategii niezbyt przemyślanego układania lista wyborczych. To wszystko jest konsekwentne w sensie politycznym, ale o tej pozytywnej konsekwencji Platforma Obywatelska nie ma pojęcia, bo realizuje strategię partii przegranej.
Dlaczego?
Na początek list należałoby dać po prostu potencjalnych zwycięzców, czyli tych, którzy idą w sondażach w górę i mają na zwycięstwo pomysł. Wzrastanie PiS-u jest właśnie wyrazem takiej strategii. Ona się jeszcze mocniej skrystalizowała po zwycięstwie Dudy na prezydenta. Mieliśmy niedawno jego zaprzysiężenie, które było kolejnym ciosem dla PO. To był powrót do zwycięskiej kampanii Dudy, który dziękuje swoim wyborcom i objeżdża kraj, gdy Platforma jest pogrążona w chaosie.
Na strategię stać zwycięzców, a na chaos przegranych?
Wewnątrz PO jest teraz wyraźnie wyczuwalny klimat nieuchronnej klęski. Więc na te kilkanaście procent, które ta partia ugra w wyborach chce się załapać jak najwięcej działaczy. Dlatego trwa taka bitwa o „jedynki”. To nie są poprzednie lata, gdy ci działacze wchodzili jako pewniacy. Dziś trwa ratowanie swoich karier politycznych.
A strategia PiS?
Tutaj trwa konsekwencja działań w sensie personalnej, akcji prawicowo-patriotycznej, ponieważ są potencjalnymi zwycięzcami. To jest efekt ciężkiej pracy.
Na czym polega nowe hasło Ewy Kopacz o założeniu trampek i zakasaniu rękawów i braniu się do roboty…
Jest tak samo niefortunne jak „słucham i pomagam”. Ewa Kopacz ma zdolność do pogrążania swojej partii i zakopywania jej w politycznym piachu. Ona epatuje wypowiedziami zupełnie nieprzemyślanymi. Nikt nie oczekuje przecież, że Platforma ma ciężko pracować, bo przez 8 lat pracy wyszły z tego tylko kredyty, krach systemu emerytalnego i opieki zdrowotnej.
Czego więc Kopacz nie rozumie?
Tego czego nie rozumiał też Komorowski. Wyborcy chcą, aby Platforma odeszła.
Czyli wyborcy hasło Kopacz, że Platforma ma więcej pracować odbierają, że chce… więcej szkodzić.
Tak. W drugiej połowie latach 80. ogłaszano kolejne etapy reformy gospodarczej, które nic nie przynosiły nic. To była kwestia przepaści – o czym innym myślała władza, a zupełnie inne oczekiwania mieli Polacy.