Ojciec Święty podkreślił, że jednym z głównych powodów, dla których wspólnota kościelna powinna troszczyć się o rodziny osób rozwiedzionych, jest dobro narodzonych w nich dzieci. Dzieci cierpią najbardziej z powodu zaistniałej sytuacji i dlatego nie można dodawać im nowych problemów. Stąd też Kościół powinien współpracować z rodzicami w chrześcijańskiej formacji tych dzieci. Papież podkreślił, że tak jego poprzednicy na Stolicy Piotrowej, jak i cały Kościół, wielokrotnie zajmowali się problemem ponownych związków osób rozwiedzionych.
„W tych ostatnich dziesiątkach lat Kościół nie był ani niewrażliwy, ani też leniwy. Dzięki pogłębionej refleksji duszpasterzy, kierowanej i potwierdzonej przez moich poprzedników, bardzo wzrosła świadomość, że konieczne jest braterskie i pełne troski przyjęcie w miłości i prawdzie ochrzczonych, którzy zawarli nowy związek po rozpadzie małżeństwa sakramentalnego. Osoby takie nie są bowiem ekskomunikowane, nie są ekskomunikowane! I nie powinny być traktowane jako takie: zawsze należą one do Kościoła” – podkreślił Papież.
Duszpasterze powinni zatem zachęcać rozwiedzionych „aby rozwijali nieustannie swoją przynależność do Chrystusa i Kościoła, przez modlitwę, słuchanie Słowa Bożego, uczestnictwo w liturgii, chrześcijańskie wychowanie dzieci, miłość i służbę na rzecz ubogich, z zaangażowaniem na rzecz sprawiedliwości i pokoju”. Franciszek podkreślił, że Kościół powinien być ojcowskim domem otwartym dla wszystkich, domem, w którym nie ma drzwi zamkniętych. W takim domu jest miejsce także dla tych, których drogi życiowe są poplątane. Obraz Dobrego Pasterza streszcza misję, którą Jezus otrzymał od swojego Ojca, a którą przekazał Kościołowi i każdemu ze swoich uczniów.
„Wszyscy chrześcijanie są powołani do naśladowania Dobrego Pasterza. Zwłaszcza rodziny chrześcijańskie mogą współpracować z Nim troszcząc się o rodziny zranione, towarzysząc im we wspólnotowym życiu wiary. Niech każdy wypełnia swoją rolę naśladując postawę Dobrego Pasterza, który zna każdą ze swych owiec i żadnej nie wyklucza ze swej nieskończonej miłości!” – zakończył Franciszek.