„Nie ma takiego zwyczaju” – odparła dziś Hanna Gronkiewicz-Waltz, która została zapytana o to, dlaczego odmówiono Andrzejowi Dudzie możliwości wystąpienia w trakcie uroczystości 31 sierpnia na warszawskim Placu Krasińskich.
Dodała, że w 2010 roku podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Bronisław Komorowski, który był wówczas elektem, nie przemawiał 31 lipca. – Przemawiał pełniący obowiązki prezydenta marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna – powiedziała polityk PO. – Ważne są procedury. Nic więcej nie mam do dodania – ucięła.
Jednocześnie prezydent Warszawy potwierdziła informację Telewizji Republika oraz portalu niezalezna.pl, że posłanka PiS Małgorzata Sadurska wystąpiła w imieniu prezydenta elekta m.in. z prośbą o umożliwienie mu wystąpienia 31 lipca. Niestety, podczas rozmowy w TVN24 nie dopytano, czy w 2010 roku Komorowski, albo ktoś w jego imieniu, również występował z podobną prośbą.
Szefowa stołecznego ratusza przyznała, że Sadurska prosiła również o możliwości złożenia, wraz z delegacją, wieńców – 31 lipca i 1 sierpnia na Powązkach. – Oczywiście, chociaż nie jest uregulowany status prezydenta elekta, to była odpowiedź twierdząca – stwierdziła Gronkiewicz-Waltz.
Polityk PO została również zapytana o wybuczenie przez zebranych, podczas wczorajszych obchodów na Powązkach Wojskowych, m.in. Ewy Kopacz. – My, politycy Platformy Obywatelskiej, jesteśmy do tego w jakimś sensie, niestety, przyzwyczajeni. Pani premier powiedziała, jak już doszła na miejsce: „och co był za duży wylew miłości chrześcijańskiej wśród tych co stali na cmentarzu”, a pani marszałek Kidawa-Błońska powiedziała: „no tym razem na nikogo nie pluli” – opowiadała Gronkiewicz-Waltz. Nie sprecyzowała jednak kto, kiedy, gdzie i na kogo miał pluć. – Tak zawsze to się odbywa – dodała.