Moja intuicja mówi mi, że te taśmy które były dla nas niebezpieczne zostały już ujawnione. Nie spodziewam się aby ewentualne nowe taśmy w jakikolwiek sposób były obciążające [...] W moim przekonaniu taśmy były po to, żeby w nas uderzyć. Uderzono tym, co najmocniejsze. Jeśli na tych nagraniach byłaby jeszcze jakaś dodatkowa obciążająca okoliczność, to zostałaby już ujawniona – tłumaczy w rozmowie z vod.gazetapolska.pl Joanna Mucha.
Pytana o ewentualną obecność na listach wyborczych PO osób nagranych na „taśmach prawdy” Joanna Mucha przyznaje, że w partii jest w tej sprawie pewien dwugłos.
ZOBACZ FILM:Ten dwugłos wynika z tego, że to są bardzo różne sytuacja. Są osoby w PO które mają dość trudną sytuację. Te osoby się już wycofały. Wycofał się już Sławek Nowak i minister Rostowski i minister Sikorski. Ta nagonka była naprawdę bardzo mocna i bardzo długotrwała. Są też osoby które zostały nagrane i nie ma w tych nagraniach niczego, co by te osoby obciążało, lub po prostu o tym nie wiemy. Wiemy na przykład o tym, że nagrany jest Bartosz Arłukowicz, ale nie znamy treści tej rozmowy i możemy przypuszczać, że nie ma tam nic co by go obciążało – tłumaczy Joanna Mucha.