Zaczęło się obiecująco, gdyż obie drużyny ambitnie ruszyły do przodu, mecz prowadzony był w szybkim tempie, nikt nie odstawiał nogi. Co ciekawe, Rumuni już od pierwszego gwizdka pokazywali, że nie przyjechali do Warszawy wyłącznie się bronić i losy dwumeczu chcą rozstrzygnąć na własnym stadionie. Z biegiem czasu wyglądało to jednak coraz słabiej, brakowało celnych strzałów, efektu nie przynosiły częste zejścia naszych skrzydłowych do środka pola, a wyraz swojemu niezadowoleniu dawali fani "Wojskowych" - relacjonuje serwis Legia.com.

Fot Tomasz Hamrat. Drużyna Legii.
Po 20 minutach gry przed doskonałą okazją na gola stanął Michał Kucharczyk - po świetnym podaniu Guilherme z trudnej pozycji uderzał Nikolić, piłkę sparował przed siebie golkiper przyjezdnych, ale "Kuchy" nie potrafił skierować jej do pustej bramki. Legia stwarzała kolejne okazje, niestety defensywa Botosani bardzo często "łapała" naszych zawodników na pozycji spalonej. Gdy wydawało się, że podopieczni Henninga Berga całkowicie przejęli inicjatywę, goście wyprowadzili kilka bardzo niebezpiecznych kontr, po których sporo pracy mieli stołeczni stoperzy. Do przerwy na tablicy wyników nie zaszły jednak żadne zmiany.

Fot Tomasz Hamrat. Michał Kucharczyk
Początek drugiej części meczu to totalna dominacja Legii, bardzo dobra, główkowa sytuacja Nikolicia i niezwykle aktywny na prawej stronie Ondrej Duda. Rywale musieli uciekać się do nieprzepisowych zagrań i coraz agresywniejszej gry, choć pomagali im też piłkarze gospodarzy - po raz kolejny zawodziła skuteczność, w polu karnym brakowało precyzji i zrozumienia pomiędzy zawodnikami. Na wydarzenia te zareagował sztab "Wojskowych", wprowadzając na boisko Michała Żyrę i dając szansę debiutu Aleksandarowi Prijoviciowi.

Fot Tomasz Hamrat. Ondrej Duda
Już chwilę po wejściu obaj piłkarze mogli dać Legii prowadzenie, jednak Szwajcarowi nie udało się wykorzystać dokładnego dogrania Żyry z prawego skrzydła. W 78. minucie na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Ondrej Duda, a piłka powędrowała w samo okienko bramki Rumunów, nie dając Ilievowi żadnych szans na skuteczną interwencję. W końcówce warszawianie jeszcze kilkukrotnie bliscy byli podwyższenia rezultatu, ale ten nie uległ już zmianie. Awans do kolejnej rundy przypieczętować będą musieli za tydzień w Botosani.