Przez błędy ministerstwa zdrowia aż 257 refundowanych leków może być niedostępnych dla chorych w aptekach i szpitalach. Ich brak może mieć poważne skutki dla pacjentów?
Już są teraz pewne utrudnienia w dostępie do leków istotnych dla pacjentów. Trudno mówić, że leki przeciwcukrzycowe, przeciwnowotworowe czy przeciwzakrzepowe, które służą profilaktyce przy wielu zabiegach operacyjnych – nie są lekami poważnymi. One przeciwdziałają przeciw różnego rodzaju udarom czy to mózgu czy serca.
Czego wynikiem jest ich brak?
Fatalnej polityki lekowej, którą podporządkowano nie tyle interesom pacjenta co interesom finansowym w stylu: „pooszczędzamy sobie”. Zapomniano, że jesteśmy w strefie Schengen i mamy do czynienia z czymś co można nazwać eksportem i importem równoległym. To oznacza, że można te leki całkiem poważnie wprowadzić do Polski, po wynegocjowanych przez ministerstwo cenach i nie wpuścić ich na rynek apteczny czy szpitalny, ale przez mniej lub bardziej uczciwe sieci aptek czy hurtownie – reimportować te leki do innych krajów europejskich, gdzie ich cena jest wyższa. To jest wykorzystywanie dziur w polskim prawodawstwie. Państwa, które niefortunnie konstruują i stosują swoje prawo stwarzają zagrożenie dla swoich obywateli.
Można to zmienić?
Tak, poprzez zablokowanie procederu, który nazywa się importem równoległym. To państwo narodowe odpowiada za refundację leków i ono odpowiada, aby te leki, które ono z mocy prawa refunduje ze środków publicznych były dostępne na rynku polskim, a nie niemieckim. To są podstawowe założenia i o tym rządy PO zapominały. Ustawa refundacyjna działa i wyprodukowała miliony złotych oszczędności, ale one nie zostały przekazane na leczenie na chorym, a dodatkowo spowodowały ogromne trudności do bardzo potrzebnych leków polskim pacjentom.
Bijemy na alarm, ale ten proceder nie pojawił się od dziś?
Nie, od 2-3 lat. Rząd ma możliwość monitorowania rynku aptecznego w sposób bardzo precyzyjny. Jednak nie reagowano, bo być może działało jakieś lobby, albo nie zdawano soobie sprawy z wagi problemu. Teraz – choć dopłacamy najwięcej do leków w Europie – Polacy nie będą mogli być tymi lekami leczeni.
Korekta tego prawa jest dziś możliwa?
Jest możliwa gdy działa się z wyprzedzeniem. Rząd działa w sposób doraźny. Obiecuje, nie realizuje, ale przede wszystkim nie dostrzega spraw związanych z codziennym życiem Polaków. To jest jedna z największych przewin rządu.