Dotychczas Stonoga opublikował w internecie kilkanaście tomów akt ze śledztwa prowadzonego przez praską prokuraturę dotyczącego afery podsłuchowej. Został zatrzymany, usłyszał zarzuty, tego samego dnia wyszedł na wolność. I dalej odgrywał swój spektakl.
A wczoraj wieczorem ordynarnie zakpił z wymiaru sprawiedliwości. Bo ujawnił resztę prokuratorskich dokumentów. Tych do tomu nr XXVIII
Mało tego - zamieścił również nagranie, na którym "omawia od A do Z" aferę taśmową. A nawet czyta m.in. fragmenty wyjaśnień Marka Falenty, gdy biznesmen opowiadał o kontaktach z funkcjonariuszami CBA i informowaniu ich o różnych przestępstwach.
Falenta zdradza chociażby, że planowane było śledztwo przeciwko ważnemu politykowi Platformy Obywatelskie, ale otrzymali odmowę.
Skontaktowaliśmy się z Prokuraturą Okręgową w Warszawie, która prowadzi śledztwo przeciwko Stonodze ws. ujawnienia akt. Prokurator Przemysław Nowak wiedział już, że w sieci pojawiły się nowe dokumenty. - Weryfikujemy, czy opublikowane dokumenty są autentyczne, pochodzą z akt śledztwa - tłumaczy z rozmowie z niezalezna.pl. - Na razie żadne decyzje nie zapadły - dodał prokurator Nowak.
