"Łukasz K., znany działacz Platformy Obywatelskiej, negocjował cenę z biznesmenami z Izraela. Wysokość łapówki wzrosła o połowę, gdy samorządowiec z Piaseczna, zrobił sobie zdjęcie z Bronisławem Komorowskim" - pisaliśmy w połowie marca.
Mężczyzna wpadł na gorącym uczynku, w hotelu, w którym odbierał łapówkę.
"Wiceszef lokalnej PO był podsłuchiwany przez służby. Ustaliły one, że pierwotnie cena za zmianę planu wynosiła 400 tys. zł. Wszystko zmieniło się po ostatnim weekendzie" - czytamy na fakt.pl Czyli po przyjeździe do Piaseczna Bronisława Komorowskiego, którego witał Łukasz K. i zdjęcia z prezydentem zamieścił na portalu społecznościowym.
Nowe fakty z afery dzisiaj podał serwis tvnwarszawa.tvn24.pl, w której informacji wynika, że Łukasz K. (już na wolności) "przyznał się do zarzutów korupcyjnych, które postawiła mu prokuratura".