W programie TVN24 „Drugie śniadanie mistrzów” zaproszeni goście zastanawiali się nad sukcesem wyborczym Pawła Kukiza. Jednym z rozmówców był Zygmunt Miłoszewski. Autor poczytnych kryminałów przyznał, że choć jest wyborcą lewicowym, to w pierwszej turze głosował na Kukiza. Dodawał też, że nie jest zwolennikiem ani jego, ani – jak to określił – „strasznej, konserwatywnej prawicy, którą jest i PO, i PiS”.
– Te wyniki Pawła Kukiza są taką wściekłością ludzi, którzy chcieliby po prostu sobie żyć, mieć rodziny, mieszkania, pracę, która nie jest upokarzająca – podkreślał Miłoszewski. – A w zamian dostają Ewę Kopacz, która mówi, że teraz już na pewno coś zrobi. Po ośmiu latach rządów, przed wyborami? I oni nawet nie wiedzą, że to tych ludzi jeszcze bardziej denerwuje. Oni nie wiedzą, że właśnie sobie wbijają ostatni gwóźdź do trumny tymi ruchami – dodał pisarz.
Jak zaznaczał, do zagospodarowania jest „ocean niezgody i wściekłości”.
– To nie jest tak, że wybory są za tydzień. Dajmy tym ludziom czas. Pojawiła się jakaś przestrzeń, to co jest teraz idzie w odstawkę. Bogu niech będą dzięki. Pojawia się przestrzeń, która może wypełnić się nowymi ludźmi – mówił w TVN24 Miłoszewski.