O pośle Janie Bury i akcjach CBA z nim związanych lub bezpośrednim otoczeniu polityka, głośno jest od dłuższego czasu. Na łamach portalu niezalezna.pl pisaliśmy o tym wielokrotnie. Teraz mamy kolejny odcinek niekończącego się serialu.
Newsem jest list szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Pawła Wojtunika, który powiadomił premier Ewę Kopacz o "próbach destabilizacji pracy i obniżenia skuteczności funkcjonowania Biura" przez posła Jana Burego.
Chodzi o anonim jaki szef klubu parlamentarnego PSL zamieścił na swojej stronie, a mający opisywać działaniach delegatury CBA w Rzeszowie.
"Na stronie internetowej posła Burego pojawił się m.in. anonim mówiący o działaniach rzeszowskiej delegatury CBA. Bury przekazał mediom również list biznesmena Łukasza M., w którym ten opisywał, jak był nakłaniany do obciążania znanego polityka."Sypiesz Burego, to Ci pomożemy i zostaniesz łagodnie potraktowany przez prokuratora, nie wsypiesz to prędzej czy później sami go wsadzimy a Tobie odbierzemy tyle pieniędzy że w więzieniu będziesz myślał z czego żyje Twoja rodzina" - tak mieli go straszyć agenci służby antykorupcyjnej" - czytamy na portalu tvn24.pl, którego reporterzy dotarli również do list Wojtunika.
"W mojej ocenie, działanie Posła Jana Burego może skutkować realnym zagrożeniem bezpieczeństwa podległych mi funkcjonariuszy Delegatury CBA w Rzeszowie, ponieważ opublikowane przez niego informacje pozwalają na ich identyfikację" – napisał szef CBA do premier.
Po ujawnieniu informacji, że Wojtunik wysłał list do Kopacz, oświadczenie wydał... Bury.
"Kierowanie do przedstawiciela władzy wykonawczej przez szefa jakiejkolwiek służby specjalnej pisemnych pretensji i skarg na wykonywanie przez przedstawiciela władzy ustawodawczej jego podstawowych obowiązków poselskich uważam za rzecz absolutnie oburzającą i bez precedensu" - napisał m.in. lider PSL.
Służby specjalne i ważny polityk koalicji rządowej - sprawa niby poważna. Dlaczego jednak zaczyna przypominać groteskę?