Sytuacja miała miejsce w Minneapolis w amerykańskim stanie Minnesota. Nauczycielka wychowania seksualnego Starri Hedges w ramach zajęć zabrała dzieci do sex-shopu. Jak sama powiedziała, chciała „zapewnić dzieciom, które będą się uczyć o zachowaniach seksualnych człowieka, bezpieczne środowisko”.
Wzięła więc dzieci do sklepu dla dorosłych. Uczniowie uczestniczyli tam w specjalnych warsztatach z udziałem edukatorów seksualnych. Dzieci pytały o wszystko.
Rodzice niektórych dzieci byli oburzeni.To było piękne. Część uczniów przyniosła prezerwatywy - powiedziała Hedges w rozmowie z gazetą „Star Tribune”.
W sklepie do którego zostały zabrane dzieci, znajdują się sex zabawki, filmy erotyczne, kostiumy oraz różne akcesoria.