Schetyna gościł rano w programie „Polityka przy kawie” w TVP1. Został zapytany, czy Komorowski będzie rozgrywającym w PO i czy wróci do Platformy.
- Z wczorajszych informacji wynika, że chce być obecny w polityce, czy wróci (do PO - red), trudno mi powiedzieć. W jakiś sposób mówił o froncie, o wspólnocie obrony wolności, do tego, co udało nam się zbudować przez te ostatnie lata – powiedział Schetyna.
Ani pan, ani pani Ewa Kopacz nie wie, jak Bronisław Komorowski chce uczestniczyć. Nie było żadnych rozmów? – pytała prowadząca.
- Poczekajmy, to są pierwsze dni po wyborach. Myślę, że mało kto spodziewał się takiego wyniku. Na pewno prezydent Komorowski też tego czasu potrzebuje, by opisać swoją rolę w życiu publicznym i w polityce, po zakończeniu swojej misji, swojej kadencji - mówił Schetyna.
Polityk Platformy Obywatelskiej został zapytany, czy słyszał w PO głosy: „Grzegorz, przejmij stery”.
- Bardziej słyszę głosy odnośnie poszukiwania przyczyn porażki i diagnozy tej sytuacji, w jakiej znalazła się Platforma. (…) Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy teraz cztery i pół miesiąca przed wyborami zaczynali wewnętrzne rywalizacje czy wewnętrzne wyścigi – mówił Schetyna. Dodał, że nie zamachnie się na premier Ewę Kopacz. - Musiałbym być niepoważny i nieodpowiedzialny, i musiałbym nie myśleć interesem Platformy Obywatelskiej i jej wyborców. My naprawdę mamy, zawdzięczamy, otrzymaliśmy, prezydent Komorowski otrzymał poparcie – powiedział w końcu Schetyna. Polityk nie mógł się początkowo zdecydować, kto otrzymał to zaufanie: czy PO, czy Komorowski. W końcu powiedział, że Bronisława Komorowskiego poparło ponad 8 milionów 100 tysięcy Polaków. - To jest wielka odpowiedzialność. Jak sobie z nią poradzić? Po prostu przygotować jeszcze lepiej, czy po prostu dobrze, czy bardzo dobrze Platformę do następnych wyborów, złożyć dobrą ofertę Polakom - mówił szef MSZ.