Podczas treningu operatorów bezzałogowych statków powietrznych jednej z jednostek wojskowych na poligonie w Nadarzycach zaginął samolot FlyEye.
– Obecni na miejscu żołnierze wszczęli poszukiwania. Ponieważ nikt nie zgłosił znalezienia bezzałogowca, ani wyrządzenia przez niego szkody, zakładamy, że samolot wylądował z dala od siedzib ludzkich, być może w terenie lesisto-jeziornym – poinformował ppłk Artur Goławski na oficjalnej stronie dowództwa sił zbrojnych.
Odczyt danych z systemu kierowania pozwolił ustalić kierunek, w którym po utracie kontaktu poszybował bezzałogowiec. Z odczytu danych z systemu kierowania wynika również, że prawdopodobną przyczyną zdarzenia była awaria zespołu napędowego – dokładna przyczyna poznana zostanie po znalezieniu drona.
– Jesteśmy przekonani, że znajdziemy zaginiony samolot – zapewnia w komunikacie Goławski.
Na zaginięcie drona zareagował na Twitterze Stanisław Koziej. "Nie wojsko zgubiło, tylko dron sam sobie odleciał" - stwierdził błyskotliwie.

Do podobnego zdarzenia doszło rok temu, kiedy bezzałogowiec zaginął podczas prób na poligonie w okolicach Torunia. Znaleziono go ponad dwadzieścia kilometrów dalej.