Do sfałszowania wyników wyborów wcale nie są potrzebne wyrafinowane metody. Wystarczą odpowiednie... długopisy, a konkretnie wkłady do nich. Ogłoszenia o możliwości nabycia takich wkładów – których tusz wyparowuje po kilku godzinach nie pozostawiając żadnego śladu – zaczęły pojawiać się w sieci przed wyborami prezydenckimi - pisaliśmy 28 kwietnia br.
Po tym tekście, który był chętnie czytany w internecie Paweł Rybicki założył "wydarzenie" na Facebooku. „10,5 zł – tylko tyle potrzeba, aby sfałszować wybory w jednej komisji obwodowej. Bo właśnie za 10,5 zł można w sklepach internetowych kupić długopis wypełniony tuszem, który znika z kartki w kilka godzin po jej zapisaniu. Co ciekawe, w ostatnich dniach nastąpił wysyp ofert sprzedaży takich długopisów w popularnym polskim serwisie aukcyjnym. Czyżby sprzedawcy poczuli, że popyt rośnie?” – czytamy na stronie wydarzenia na Facebooku.
„Długopis to niby drobny przedmiot – ale w procesie wyborczym posiadający kluczowe znaczenie. Pokazały to chociażby ostatnie wybory samorządowe, gdzie w niektórych komisjach rozłożono długopisy z bardzo mocnym i rozlewającym się tuszem. W efekcie – ponieważ karty wyborcze miały kształt książeczek – tusz ze znaku X postawionego na jednej ze stron w jednej z kratek, przebijał także na inne. I podczas liczenia, wiele takich głosów komisje uznały za nieważne” – przypomina Rybicki.
„Weźmy swoje własne, sprawdzone długopisy, idąc zagłosować 10 maja” – dodaje.
W ciągu siedmiu dni od założenia wydarzenia na Facebooku, swój udział zadeklarowało w nich już ponad 120 tys. osób. (LINK DO WYDARZENIA)
ZOBACZ Jerzy Targalski (Ruch Kontroli Wyborów) o fałszerstwach wyborczych
