Tak było na przykład w Konstantynowie Łódzkim. Bronisław Komorowski wsiadł tam do zabytkowego tramwaju i miał nim przejechać do sąsiedniego Lutomierska. Niestety, podróż nie trwała zbyt długo, bo tramwaj niespodziewanie wypadł z szyn. Na szczęście nikomu nic się nie stało, jednak samo zdarzenie było dość symboliczne.
Niezbyt szczęśliwy przebieg miało również sobotnie spotkanie Bronisława Komorowskiego z młodymi przedsiębiorcami, które odbywało się w jednym z warszawskich biurowców. Tuż przed jego rozpoczęciem – a po wcześniejszej konferencji prasowej, na której Komorowski prezentował swój kolejny spot wyborczy – w sali nagle... uruchomiły się się zraszacze. „Młodzi przedsiębiorcy salwowali się więc ucieczką, a sala utonęła w wodzie” – poinformowało TVN24.
Cóż, samo zdarzenie można chyba spuentować słynną wypowiedzią Bronisława Komorowskiego na temat wody, która – jego zdaniem – „ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do Bałtyku”...

fot. TVN24/print screen