Sztab prezydenta pozwał Hofmana po tym, jak zapytał w programie Moniki Olejnik na antenie TVN24, czy to prawda, że jeden z byłych członków władz SKOK Wołomin jest członkiem honorowym komitetu Bronisława Komorowskiego.
30 marca sąd uznał, że Adam Hofman ma przeprosić Komorowskiego. Był to pierwszy wyrok w tej kampanii prezydenckiej, który zapadł w trybie wyborczym. I choć były poseł PiS był na sali w czasie rozprawy, to sąd nie dopuścił go do głosu, nie miał więc możliwości wytłumaczenia się.
Po wyroku Hofman złożył apelację i czekał na termin rozprawy. W czwartek dowiedział się, że Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił jego zażalenie.
– Dziś mój adwokat dowiaduje się, że wczoraj, bez powiadomienia mnie o tym, w trybie niejawnym, apelacja podtrzymuje wszystkie ustalenia sądu okręgowego, wyrok staje się prawomocny. Dowiaduję się o tym dzisiaj. Jestem tym bardzo mocno zaniepokojony. To są standardy, które nie dają stronie, w tym przypadku mnie, możliwości obrony. Takiego rozstrzygnięcia się nie spodziewałem – mówił w czasie czwartkowej konferencji Hofman.
Jak dodał, wypełni wszystkie postanowienia sądu, czyli zamieści sprostowanie i przeprosiny przed programem „Kropka nad i” oraz wpłaci 10 tys. złotych na cel charytatywny. Jednocześnie zapowiedział, że zwróci się ze swoją sprawą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. – Ta sprawa nie dotyczy tylko mnie, ale standardów, wolności słowa i możliwości zadawania pytań – powiedział Hofman.