O okrążeniu i zamknięciu w "kotle" ok. 6 tys. ukraińskich żołnierzy informują przywódcy "ludowych" wojsk Noworosji. Ukraińcy przyznają, że odparli w nocy silne uderzenie Rosjan, upierają się jednocześnie, iż walki o sam obszar Debalcewa wciąż trwają i dalekie są od ostatecznego rozstrzygnięcia.
Wczoraj Rosjanie faktycznie ruszyli do ataku. Do akcji rzucono czołgi, artylerię i wyrzutnie rakietowe Grad. Ukraińców odepchnięto na kilka kilometrów. Jeśli doniesienia o okrążeniu sił ukraińskich się potwierdzą, może dojść do powtórki z Iłowajska, gdzie w podobnym "kotle" zginęło ok. 1000 żołnierzy broniących Ukrainy.
Ukraińcy jednak nie poddają się. Ministerstwo Obrony w Kijowie poinformowało dziś rano, że siły ukraińskie odblokowały kluczową drogę Debalcewo-Artemiwsk, przegrupowały się i zostały wzmocnione kadrowo oraz militarnie.
Na południowym odcinku frontu, w okolicach Mariupola, do kontrataku przystąpił też m.in. osławiony batalion "Azow". Odbił on Szyrokine i Pawłopil, a teraz jest bliski zajęcia miejscowości Oktriabr.

Kierunek uderzenia:
