Jak pisze „GP”, powołując się na własne źródła, Sulik miała pomagać w kompromitowaniu Ewy Kopacz. W razie powodzenia, miejsce Kopacz na stanowisku premiera miałby zająć Grzegorz Schetyna. Lecz samej Sulik, prezydent Bronisław Komorowski miał obiecać za pomóc - stanowisko prezesa TVP.
Dziś, dzień po publikacji „GP”, Sulik podała się do dymisji. Była dziennikarka TVP pełniła tę funkcję od września 2014 r.
Według „GP”, to właśnie Sulik namawiała swoją przyjaciółkę do zajmowania ostrego stanowiska ws. górników – twierdzi rozmówca tygodnika, dobrze poinformowany w sprawie kulis negocjacji rządu z górnikami. W zamyśle, miało to nakręcić wizerunek Kopacz jako „żelaznej damy”, który po podpisaniu korzystnego dla górników porozumienia miał być wyśmiany. „Informator „GP” jest przekonany, że odsłon wizerunkowej katastrofy premier będzie więcej” - pisze tygodnik.
Tymczasem z innych dotychczasowych wpadek Kopacz, kiedy na stanowisku rzeczniczki rządu znajdowała się Sulik, już można utworzyć pokaźną listę.
Pierwsza z najgłośniejszych wpadek (międzynarodowych) miała miejsce w Berlinie w październiku. Wówczas nowa premier Polski zgubiła się na czerwonym dywanie. Dopiero interwencja kanclerz Angeli Merkel pozwoliła przejść całą trasę przemarszu.
Równocześnie internauci i dziennikarze natychmiast wychwycili, że próby kreowania Ewy Kopacz na wzór „żelaznej damy” Margaret Thatcher, nie szły w parze z przygotowaniem polskiej premier przez jej zespół. Samo expose Kopacz zapamiętano jako jedną dużą wpadkę – czytanie z kartki, problemy z interpunkcją, intonacją, gestami. Zespół, pisząc tekst wystąpienia dla Kopacz, nie zadbał o wzorcowe przygotowanie jej do czytania.
Sztab wizerunkowy Kopacz dopuścił się również rażących zaniedbań w związku z publikacją sesji zdjęciowej i wywiadu Kopacz w świątecznym wydaniu czasopisma „Viva!”. Sam wizerunek premier na okładce został znacznie podrasowany. Lecz w środku, pod każdym jej zdjęciem znalazły się ceny i marki ubrań, które miała na sobie Ewa Kopacz. Media błyskawicznie wyśmiały cała sesję uznając ją za lokowanie produktów i reklamowanie ich za pomocą wizerunku szefowej polskiego rządu.
Ponadto, jak ujawniła „Gazeta Polska Codziennie”, Kancelaria Premiera zmieniła dotychczasowe zasady organizacji sesji fotograficznych z udziałem szefa rządu. Gdy rządził Donald Tusk, a jego żona Małgorzata w październiku 2013 r. miała sesję w „Gali”, urzędnicy KPRM na każdym etapie pilnowali, by nie pojawiała się lista użytych w sesji marek odzieżowych. Ta zasada w wypadku Ewy Kopacz nie została zastosowana.