Papież mówił, że „dobrzy katolicy” nie muszą być jak „króliki” i mieć dużo dzieci. Te słowa wywołały spore poruszenie i reakcję wielu komentatorów na całym świecie.
- Papież jest po stronie Pawła VI, który pisał o otwarciu się na życie i współpracy małżonków z Panem Bogiem, w powoływaniu nowych istnień do życia. Papież dołączył do tego swoją osobistą opinię, sięgając do przeszłości w Argentynie i przywołał przykład kobiety, która po raz ósmy zaszła w ciążę mimo, że była po siedmiu cesarskich cieciach. On zareagował wtedy tak, jakby ona była troszkę nieświadoma tego co robi; że ryzykuje zanadto i prowokuje Pana Boga ryzykując, że zostawi swoje dzieci bez matki. Franciszek powołał się wówczas na kategorię odpowiedzialności rodzicielskiej, którą także wprowadził Paweł VI - tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl ks. Skrzypczak.
Duchowny podkreśla, że papież wyraźnie poparł otwartość życia, jednak chciał również zwrócić uwagę na kwestię pewnej formy rywalizacji wśród katolickich rodzin z licznym potomstwem.
- Papież wsparł otwartość na życie, a z drugiej strony chciał dotknąć skrajności ideologicznego podejścia – rywalizowania między sobą, kto będzie miał więcej dzieci, czy szukania wartości w tym czyja rodzina będzie bardziej liczna. Nie ideologia zbawia, nie ludzkie plany, ale Bóg i należy to, co powiedział papież odczytywać w kontekście woli Boga, że katolicy nie muszą się czuć przymuszeni. Współpraca ze Stwórcą nie ma nic wspólnego z ideologicznym przymusem. Katolik nie może się czuć przymuszony, nie jest maszyną do robienia życia. To jest wiadome. Posłużenie się przykładem królików jest sięgnięciem do języka polemiki, języka potocznego. Jeśli papież, mówił też o trójce dzieci to i tak każdy będzie odczytywał to tak, jak chce. Ci, którzy mają strach przed otwarciem na życie wezmą słowa papieża jako uzasadnienie swoich obaw, natomiast ci, których Pan Bóg prowadzi ku szczęściu rodziny wielodzietnej niech nie traktują słów papieża jako bariery czy szlabanu, który papież postawił. Trzeba to odczytywać w szerszym kontekście. Przestrzegałbym przed włączeniem Franciszka w dywagacje ideologiczne na ten temat - dodaje w rozmowie z portalem niezalezna.pl prezbiter wspólnot Drogi Neokatechumenalnej.