Od 1 stycznia tego roku o 70 zł wzrosło w Polsce wynagrodzenie minimalne – obecnie nie może być niższe niż 1750 zł brutto, czyli jest żałośnie małe. I kiedy Polacy muszą się mierzyć z podstawowymi problemami, martwiąc się, jak dotrwać do pierwszego, Donald Tusk opływa w luksusy. No bo inaczej niż luksusową, jego obecnej pensji, nazwać nie można.
Były premier za pierwszy miesiąc pracy na unijnym stanowisku zgarnął ponad 105 tys. zł – podał dziennik „Fakt”. I na tym nie koniec! Poza tym, na wynajem mieszkania Tusk dostał 3,8 tys. euro (około 16 tys. zł) miesięcznie, a na przeprowadzkę jednorazowy dodatek w wysokości 50 tys. euro (około 220 tys. zł).
Tusk miał też za co urządzić święta. Po zakończeniu premierowania, Kancelaria Premiera musiała wypłacić mu ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Tusk miał w zapasie 102 dni zaległego odpoczynku. „A to oznacza, że na pożegnanie zgodnie z przepisami wypłacono mu prawie 80 tys. zł” – podał na początku grudnia „Super Express”.
O tym, jak były premier pomieszkuje sobie w Brukseli także już pisaliśmy – w tym przypadku również można mu tylko pozazdrościć. Kiedy został „królem Europy”, czyli przewodniczącym Rady Europejskiej, zamieszkał w luksusowym, pięciogwiazdkowym apartamencie w Brukseli. Cena za dobę kosztuje tam nawet 7 tys. zł.
Donald Tusk jest przewodniczącym Rady Europejskiej od początku grudnia ubiegłego roku. I choć pełni nowy urząd dopiero miesiąc, to już zdążył się skompromitować i zaprezentować jako szef nieudolny.
Przygotowany przez Donalda Tuska, na szczyt Unii Europejskiej, dokument spotkał się z falą miażdżącej krytyki. W zgodnej opinii unijnych dyplomatów, dokument był wyjątkowo słaby. Liczył zaledwie cztery strony, był mało merytoryczny, a eksperci nie pozostawili na nim suchej nitki, podobnie jak na jego autorze.
Nie lepiej było podczas obejmowania stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej. Kampanię wizerunkową Donald Tusk rozpoczął już na kilka dni przez oficjalnym objęciem nowych obowiązków. Efekt? Zachodnia prasa przedstawia go jako… kaszubskiego Słowianina. To jednak nie wszystko. „Król Europy” nie popisał się również podczas ceremonii przekazania pełnomocnictw, kiedy wyciągnął z kieszeni spodni bursztynowe serduszko, aby podarować je swojemu poprzednikowi – Hermanowi Van Rompuyowi.
Jakby tego było mało, Tusk zirytował również korespondentów europejskich mediów. Nie dość, że nie doczekali się konferencji prasowej nowego szefa RE, to na dodatek nie spodobał się im wywiad z Donaldem Tuskiem, zamieszczony na stronach internetowych Rady UE.