Jak poinformowała TVP Info, na teren należący do szefa wałbrzyskiego PSL wkroczyli obrońcy zwierząt w towarzystwie strażników miejskich i lekarza weterynarii. Okazało się, że zwierzęta były zaniedbane i głodne.
Obrońcy zwierząt od pewnego czasu przyglądali się miejscu, gdzie trzymane były zwierzęta. Po kilku dniach obserwacji przedstawicielki „Straży dla zwierząt” przybyły w asyście straży miejskiej, lekarza weterynarii i urzędu miasta. Z wstępnych badań wynika, że zwierzęta są bardzo wychudzone.
Najbardziej zagłodzoną suczkę zabrano działaczowi PSL natychmiast. Dwa inne psy zostaną zabrane w ciągu dwóch tygodni.
Właściciel nie ma sobie nic do zarzucenia – podaje TVP Info. Jednak – ponieważ zgodził się oddać zwierzęta dobrowolnie – uniknie rozprawy sądowej.
W radiowej Trójce do całej sprawy odniósł się prezes PSL. Zapowiedział, że nie będzie tolerował takiego zachowania. – To porażające, nieludzkie i niegodne – przyznał Janusz Piechociński. Zapowiedział też, że skieruje stosowne wnioski do sądu koleżeńskiego.