O kolejnym oszustwie metodą "na policjanta", w wyniku którego łupem oszustów padło 180 tys. zł, poinformował w piątek zespół prasowy śląskiej policji. "Pomimo licznych policyjnych apeli kierowanych do Państwa, kolejny raz oszustom udało się wyczyścić konto z oszczędności" - zauważają policjanci.
Mechanizm przestępstwa był podobny do innych tego typu przypadków z ostatnich lat. Do 62-letniej siemianowiczanki zadzwonił mężczyzna podający się za policjanta, z ostrzeżeniem, że oszczędności kobiety są zagrożone, jednak służby są już na tropie przestępców. Sprawę miał uwiarygodnić inny telefoniczny rozmówca - rzekomy prokurator.
- Przekonali oni kobietę, żeby wzięła udział w policyjnej prowokacji, która miała na celu schwytanie przestępców bankowych. Siemianowiczanka w tym celu przelała 180 tys. zł na konto oszustów
- poinformowała w piątek policja.
Kobieta zleciła dwa przelewy swoich oszczędności w przekonaniu, że rozmawia z prawdziwym policjantem z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz prokuratorem. Zgodziła się na udział w rzekomej policyjnej prowokacji, po zapewnieniu, że przelane pieniądze wrócą do niej zaraz po akcji. Gdy po przelaniu środków nie było ani pieniędzy, ani śledczych - oszukana kobieta zawiadomiła policję.
- Przypominamy, że policja nigdy nie zwraca się o przekazanie środków pieniężnych lub innych wartościowych przedmiotów do realizacji jakieś przedsięwzięć. Pomimo iż rozmowa z oszustami może naprawdę przebiegać rzeczowo, prosimy pamiętać, że są to doskonale wyszkoleni złodzieje. Jedyną radą w tej sytuacji jest przypomnienie sobie, że Policja nigdy nie dzwoni z takimi prośbami do obywateli
- podkreślają policjanci.