Przed II turą wyborów, która odbędzie się 30 listopada, kandydaci na prezydenta Katowic zmierzyli się w debacie.
- Ja jestem kandydatem zmian – mówił Sośnierz. - Tych, którzy chcą, żeby miasto było innowacyjną, ciekawą, prawdziwą stolicą naszego regionu, a nie taką nieśmiałą, zapraszam do oddania głosów – przekonywał. Zapewnił, że jest dobrym menadżerem.
- Mój program ma 10 punktów. Na koniec kadencji mam zamiar się z nich rozliczyć. Część z nich powstała z Państwa inicjatywy. Zapraszam 30 listopada na wybory. Głosujcie na mnie – mówił z kolei Marcin Krupa.
Kandydat popierany przez PiS poprosił Marcina Krupę – namaszczonego przez obecnego prezydenta Katowic - Piotra Uszoka, by wymienił swoje zasługi na rzecz miasta podczas pełnienia funkcji wiceprezydenta.
- Na Śląsku jest taka zasada, że się ciężko pracuje, a nie chwali – odpowiedział wymijająco Krupa. - W wyniku wyborów z pierwszej tury można wywnioskować, na kogo stawiają wyborcy i że docenili to, co robiłem – mówił.
- 60 proc. mieszkańców chce zmiany – powiedział Andrzej Sośnierz. – Ci, którzy chcą zmiany, mogą zagłosować na mnie – dodał.
- Pan jest kandydatem kontynuacji - mówił do Krupy i zarzucił mu, że ściąga jego plakaty z przestrzeni miejskiej.
- Sprzątam tylko te, które są uszkodzone - przyznał Krupa.