Platforma Obywatelska obiecywała lepsze czasy. I nastały. Na pewno w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Według „SE” pensja w tym resorcie od czasu objęcia rządu przez Donalda Tuska do momentu przejęcia fotela premiera przez Ewę Kopacz, wzrosła o 2100 zł. W Ministerstwie Edukacji średnie wynagrodzenie jest o 2 tys. zł wyższe niż w 2007 roku, w resorcie sportu o 1900 zł. Tam urzędnicy zarabiają około 6400 zł.
Skąd takie pensje, skoro urzędnicze zarobki miały być zamrożone ze względu na kryzys? Wszystko za sprawą dodatków, nagród i premii.
- Pracownicy urzędów dostają różne dodatki do wynagrodzeń. Dodatki jubileuszowe, do tego nagrody i premie. To sprawia, że mają wyższe pensje, ale wcale nie pracują lepiej. Nikogo nie zmotywuje stały dodatek do wynagrodzenia – mówi w rozmowie z se.pl ekonomista prof. Krzysztof Rybiński.
Według GUS średnia wysokość pensji w naszym kraju rośnie z miesiąca na miesiąc. W porównaniu z 2007 rokiem pensje wzrosły średnio o 1 tys. zł, do niemal 4000 brutto. Czy ktoś oprócz urzędników odczuł te podwyżki?