Na przykład nie kryjący swoich lewicowych sympatii politolog PAN Kazimierz Kik już wymyślił, skąd się wzięła duża liczba nieważnych głosów. Według niego, to... ukryty protest wyborców.
– Wątpliwości budzi przede wszystkim tak duża liczba głosów nieważnych. Zwracam jednak uwagę, że najwięcej było ich tam, gdzie listy były najbardziej upartyjnione, czyli do sejmików wojewódzkich. Stąd moje twierdzenie, że może być to ukryty protest ludzi przeciw politykom. Tam, gdzie wybierano wójtów i burmistrzów, był podobny procent głosów nieważnych, jak w poprzednich wyborach. Ludzie chcą wyborów samorządowych. Nie chcą zawłaszczania przez partie całej przestrzeni publicznej – oznajmił Kik w rozmowie z Wirtualną Polską.
A co z niespodziewanym sukcesem ludowców? To próbował tłumaczyć w programie TVN24 „Kawa na ławę” poseł „koniczynkowej partii” Eugeniusz Kłopotek. Według niego, tak duża liczba głosów oddanych na PSL wynika z tego, że do urn masowo poszli mieszkańcy wsi. A jak wiadomo, wieś ludowców wprost uwielbia. Szczególnie od momentu, kiedy minister rolnictwa Marek Sawicki z PSL, nazwał część rolników „frajerami”.