Jacek Dobrzyński - rzecznik CBA potwierdza, że prowadzone jest śledztwo w tej sprawie.
W NFZ odbyła się w ostatnim tygodniu wewnętrzna kontrola. Tempo zawarcia umowy z podwarszawską kliniką i wybór tej właśnie placówki wzbudziły wątpliwości kontrolerów. Cała procedura: wymiana pism między oddziałem NFZ a centralą oraz podjęcie decyzji nie zajęły nawet dwóch tygodni.
„A przecież pieniędzy na wypłatę kwot, o które szpitale przekraczają kontrakty, co roku jest za mało i sprawy często przedłużają się i kończą nawet w sądach” –zaznacza „DGP”.
Anonimowy urzędnik funduszy tłumaczy, że decyzja ta jest zastanawiająca. Mówi, że mógłby się znaleźć ważniejszy cel, dla przykładu przekazać te dodatkowe środki „na nadwykonania za procedury ratujące życie”.
Na koniec 2012 roku mazowieckiemu NFZ pozostały dodatkowe środki. Postanowiono, aby przeznaczyć je właśnie na zapłatę nadwykonań. Wyżej wymieniona klinika była głównym beneficjentem. Dostała 17 mln 492 tys. zł. Inne podmioty dostały dużo mniej – były to kwoty nieprzekraczające kilkuset tysięcy zł.
Kilka miesięcy temu urzędnik podejrzany o „przychylność” i wzięcie łapówki został zwolniony. Jako powód podano „utratę zaufania”.