– Eksplozję było słyszać w całym mieście. Zadrżały szyby w oknach, zatrzęsły się ściany. Wiele osób się przestraszyło. To tak, jakby wyleciał w powietrze jakiś okręt albo wielki skład amunicji – powiedzieli mieszkańcy Mariupola, cytowani przez kresy24.pl.
Sam wybuch potwierdziła rosyjska agencja Interfax.
Dmytro Gorbunow, przedstawiciel ukraińskiego sztabu, zaznaczył, że do wybuchu doszło na wodach kontrolowanych przez Rosję, poza strefą ukraińską. Z kolei Aleksandr Moskwin, szef ukraińskiej morskiej straży granicznej w Mariupolu podał, że eksplozja nastąpiła pod wodą.
- Niedaleko miejsca eksplozji przepływał rosyjski statek „Nachodka”. Jego załoga dobrze widziała tę eksplozję i to oni powiadomili nas o tym zdarzeniu – podał Aleksandr Moskwin cytowany przez Segodnia.ua.
Strona rosyjska poinformowała oficjalnie Ukrainę, że „nic jej nie wiadomo o żadnym wybuchu”.