- Nasi śledczy odkryli w miejscu, gdzie spadł zestrzelony w lipcu boeing Malaysia Airlines, nieokreśloną bliżej liczbę ludzkich szczątków - powiedział na konferencji prasowej holenderski Rutte podczas konferencji w Hadze.
W zestrzelonym rakietą ziemia-powietrze przez prorosyjskich separatystów w dniu 17 lipca lecącym z Amsterdamu do Kuala Lumpur boeingu zginęło 298 osób. W tym: 193 obywateli Holandii, 43 Malezyjczyków, 38 Australijczyków i czterech Niemców. Niemiecka prokuratura generalna wdrożyła śledztwo w związku z podejrzeniem o zbrodnię wojenną.
Holenderska Rada Bezpieczeństwa wydała wstępny raport na temat śledztwa w sprawie katastrofy MH17. Raport zawiera informacje dotyczące stanu faktycznego samolotu na podstawie źródeł zgromadzonych przez ekspertów źródeł. Ze wstępnych ustaleń wynika, że boeing malezyjskich linii lotniczych rozpadł się w powietrzu „prawdopodobnie w wyniku uszkodzeń spowodowanych przez dużą liczbę obiektów o dużej energii, które uderzyły w samolot z zewnątrz.
Z treści wstępnego raportu o przyczynach katastrofy lotu MH17 jednoznacznie wynika, że nic nie wskazuje na to, iż awaria MH17 została spowodowana przez usterki techniczne lub działania załogi.
Ułożenie wraku na ziemi wskazuje, że samolot rozpadł się na kawałki w czasie lotu. W oparciu o dane i historię konserwacji maszyny można jednoznacznie stwierdzić, że boeing był zdatny do lotu, a w chwili startu z Amsterdamu nie wykryto żadnych problemów technicznych.
Przypomnijmy, że jeszcze na początku października szef holenderskiego resortu spraw zagranicznych ujawnił, że jeden z pasażerów, zestrzelonego przez prorosyjskich terrorystów, malezyjskiego boeinga miał na szyi maskę tlenową. Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że pasażer ten przeżył moment trafienia pocisku w samolot. Zginął później.