W minionym tygodniu w Düsseldorfie podczas dyskusji w trakcie II Kongresu Organizacji Polskich w Niemczech Polonia oraz przedstawiciele Związku Polaków w Niemczech „Rodło” poddały Barskiego ostrej krytyce. Porta Polonica to przedsięwzięcie Ośrodka Dokumentacji Kultury i Historii Polaków w Niemczech powołanego w ub. roku jako efekt polsko-niemieckiej umowy.
– Nie chcę powiedzieć, że Reich-Ranicki był Polakiem. Posługiwał się jednak językiem polskim i wywarł niezmiernie duży wpływ na Niemcy swoją działalnością jako krytyk literacki – tłumaczył na kongresie dr Barski.
Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk (PiS) podczas dyskusji na kongresie przypomniała, że w założeniach projekt Porta Polonica ma służyć zmianie niekorzystnych stereotypów dotyczących Polaków w Niemczech. – Tymczasem promuje osoby znane z antypolskich fobii – mówiła. – Po półtora roku działalności Porta Polonica jest pewne, że to projekt nieudany, nieodpowiadający pierwotnym zamierzeniom – mówił obecny na kongresie mec. Stefan Hambura, członek ZPwN‑u.
Wiceprezes ZPwN‑u Anna Wawrzyszko zarzucała gremium powołanemu do koordynacji projektu (tzw. kuratorium), że jego władze ukonstytuowały się bez udziału przedstawicieli ZPwN. – Bezprawnie pozbawiono wpływu na kształt przedsięwzięcia przedstawicieli „Rodła” – mówiła.
– To projekt skierowany do niemieckich pseudoelit, który odzwierciedla obraz Polski wydumany przez nie same. Nie macie uprawiać propagandy dla niemieckiego MSW czy MSZ-etu, macie służyć Polonii – protestował dr Edward Kieyne ze Związku.
– Porta Polonica nie służą nikomu, po prostu dokumentują historię Polaków w Niemczech – replikował Barski. Służyć Polonii, to znaczy komu? – odpowiadał pytaniem w stronę swoich adwersarzy. – Zamiast walczyć ze stereotypami, umacniacie je – replikowała mu poseł Arciszewska-Mielewczyk.
ZOBACZ RELACJE WIDEO
