Naczelny dowódca litewskiej armii, generał Jonas Vytautas Zukas, zapowiedział, że wojska szybkiego reagowania oficjalnie zostaną powołane już na początku listopada.
Zgodnie ze wstępnymi założeniami, litewska armia ma zostać wzmocniona o 2,5 tys. żołnierzy (jedna trzecia obecnej liczebności wojska na Litwie). Priorytetem przy szkoleniu wojsk szybkiego reagowania będzie taktyka i prowadzenie działań w ramach „wojny hybrydowej”.
Ponadto żołnierze mają być szkoleni w reagowaniu na „manipulowanie mniejszościami narodowymi, prowokacje, ataki pozapaństwowych grup zbrojnych, nielegalne przekraczanie granicy i naruszanie zasad tranzytu wojskowego”.
Nowa formacja ma być utrzymywana w stanie ciągłej gotowości bojowej, a żołnierze mają być gotowi do podjęcia działań w rejonie zagrożenia w ciągu od dwóch do maksymalnie dwudziestu czterech godzin. Władze Litwy dążą również do przyjęcia uchwały zezwalającej prezydentowi na użycie wojsk szybkiego reagowania bez konieczności wprowadzania stanu wojennego.