- Wobec zgromadzonych dowodów, zeznań pokrzywdzonych i pozostałych świadków, jak i akt IPN, sąd nie miał wątpliwości, by uznać winnym Żelazowskiego jako funkcjonariusza komunistycznego, który działał w strukturach państwa totalitarnego, realizując w ten sposób politykę tego państwa w związku z prowadzoną przez pokrzywdzonych działalnością harcerską – uzasadniała sędzia Monika Jankowska.
- Szkodliwość czynu oskarżonego należy uznać za skrajnie wysoką – mówiła sędzia. Podkreślała, że oskarżony był w pełni świadomy swoich czynów i całkowicie utożsamiał się z systemem komunistycznym.
Prokurator Oddziałowej Komisji IPN w Warszawie zarzucił Żelazowskiemu, że będąc oficerem śledczym Wydziału Śledztw Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego m. st. Warszawy, w czasie śledztw prowadzonych w latach 1951-1952 torturował on swoje ofiary.
W sprawie prowadzonej przez UBP przeciwko Januszowi K. podczas wielokrotnych i wielogodzinnych przesłuchań Żelazowski znęcał się nad nim fizycznie i psychicznie. Ubek bił go i zamykał na długi czas w karcerze. Podczas przesłuchań groził Januszowi K. pistoletem. Prokurator oskarżył ponadto Żelazowskiego o to, że w trakcie śledztwa (również w okresie 1951-1952) przeciwko Kazimierzowi G. ubek bił pokrzywdzonego po twarzy, kopał go po całym ciele, straszył go, grożąc mu przy użyciu pistoletu.
Przy ogłaszaniu wyroku ława oskarżonych była pusta. Żelazowski od połowy procesu nie brał w nim udziału.