Afera marszałkowa zaczęła się jesienią 2007 r. od wizyty płk. Leszka Tobiasza w gabinecie ówczesnego marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego. Kilka miesięcy później okazało się, że płk Leszek Tobiasz nagrywał swoich rozmówców – część nagrań z afery marszałkowej trafiła do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.
Ostatecznie okazało się, że wszczęte śledztwo było prowokacją wymierzoną w Komisję Weryfikacyjną i jej szefa Antoniego Macierewicza, a w związku z rzekomą korupcją oskarżono dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego i pułkownika byłych WSI Aleksandra L., który dobrowolnie poddał się karze.
- Specjaliści od służb specjalnych, szef ABW, p.o. szefa SKW, a także minister, który miał koordynować służby specjalne czy też obecny prezydent nie mają wystarczających kompetencji, aby przypomnieć sobie, jak przebiegały ich spotkania z negatywnie zweryfikowanymi żołnierzami WSI oskarżonymi m.in., jak mówi sam Bronisław Komorowski, o szpiegostwo na rzecz Rosji. To zadziwiające. Czy nie mogą sobie tego wszystkiego przypomnieć właśnie po to, żeby nie można było ustalić, kiedy i w jakich okolicznościach powstała ta intryga? Czy powstała w związku z wskazanym w zeznaniach Bronisława Komorowskiego generałem Buczyńskim? Tego nie wiemy. Czy generał Buczyński, który zarekomendował płk. Tobiaszowi spotkanie z Bronisławem Komorowskim zadaniował oficerów WSI po to, żeby zdobyli tajny aneks do raportu z weryfikacji WSI? Tego nie wiemy. Wiemy, że w konkluzji tego, ciągle tajnego, dokumentu znajduje się wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu Bronisława Komorowskiego właśnie. Wiemy również, że pomimo ciążącego na nim obowiązku Bronisław Komorowski do dziś nie opublikował tego dokumentu. Jak wynika z wypowiedzi urzędników prezydenta, dokument ten bezpiecznie spoczywa w kancelarii tajnej prezydenta... oby tak było – podsumowuje Michał Rachoń.
Zobacz program i zapoznaj się z Kalendarium Afery Marszałkowej:

Kolejny program „Co Wiemy” już w najbliższą niedzielę o godz. 21.20 na antenie TV Republika. Michał Rachoń przyjrzy się aferze hazardowej.