Jak informowano, dziś użytkownicy Instagramu w Hongkongu mogli wejść na swoje profile, ale nie mogli udostępnić nowych zdjęć i nagrań. Chińskie władze uniemożliwiły nawet wyszukiwanie słowa Instagram na Weibo, czyli chińskim odpowiedniku Twittera.
Instagram był jednym z niewielu „nie-chińskich” mediów społecznościowych dostępnych w Państwie Środka. Inne popularne wśród internautów strony, jak Facebook, YouTube czy Twitter są zablokowane - pisze TVN.
Nieoficjalnie wiadomo o co najmniej 20 rannych. Jak zauważyli rosyjscy blogerzy, główne rosyjskie programy informacyjne ignorują doniesienia z Hongkongu.
Studenci rozpoczęli strajk 22 września w odpowiedzi na decyzję Pekinu, który znacznie ograniczył prawa Hongkończyków do wyłonienia kandydatów, którzy będą mogli startować w wyznaczonych na 2017 r. w ChRL powszechnych wyborach szefów administracji. Według nowego prawa, osoby, które wystawią swoje kandydatury w tym głosowaniu, muszą być zaakceptowane przez wierny Pekinowi komitet nominacyjny. Tymczasem, przejmując w 1997 r. Hongkong od Wielkiej Brytanii, Pekin obiecał nowej prowincji w pełni wolne wybory.
W ciągu najbliższego tygodnia w innych miastach na całym świecie m.in. w Tajpei, Londynie, Kopenhadze i Nowym Jorku planowane są wiece w geście poparcia dla protestujących w Hongkongu. - Chiński MSZ ostrzega inne państwa, aby przypadkiem nie popierały protestujących w Hongkongu – informuje nasza korespondentka Hanna Shen.

fot.: Twitter.com@HassantayMDP

fot.: Twitter.com @taoghost