Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

TYLKO U NAS! Ambasador Ukrainy: świat nie poparł Gruzji, wojna przyszła do naszych granic

- W 2008 roku, kiedy cywilizowany świat nie poparł Gruzji wojna przyszła jeszcze bliżej. Do granic Ukrainy.

Autor:

- W 2008 roku, kiedy cywilizowany świat nie poparł Gruzji wojna przyszła jeszcze bliżej. Do granic Ukrainy. W 2014 roku wojna przyszła do rodzin holenderskich, malezyjskich i niemieckich, kiedy zestrzelony został przez broń rosyjską samolot linii malezyjskich - z pełniącym obowiązki ambasadora Ukrainy w Polsce Władysławem Kaniewskim, o sytuacji na Ukrainie i relacjach polsko-ukraińskich, rozmawia Katarzyna Litwinienko.
 
Odnosząc się do spekulacji medialnych na temat rzekomych słów Putina o tym, że oddziały rosyjskie mogłyby, gdyby chciały w ciągu dwóch dni dotrzeć nie tylko do Kijowa, ale i do Rygi, Wilna, Warszawy, Bukaresztu czy Tallina, Władysław Kaniewski zwrócił uwagę na szerszy kontekst.
 
- Służba prasowa prezydenta Ukrainy nie potwierdziła, że w trakcie rozmów prezydentów ten temat w ogóle był podjęty. Z drugiej strony możemy przeanalizować logikę Kremla w kontekście tych wydarzeń, które miały miejsce na Ukrainie (...) Wspólnota międzynarodowa nie oczekiwała, że państwo, które ma broń jądrową z jednej strony, a z drugiej jest członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, może być jednocześnie agresorem. To wielkie wyzwanie dla Ukrainy i całego świata. Hipotetycznie, inne państwa, w których mieszkają rosyjskojęzyczni obywatele nie mogą spać spokojnie. Należy zastanowić się, kto będzie następny? Można mówić o trzech elementach wyzwań: Po pierwsze, Rosja ma status państwa z arsenałem jądrowym. Po drugie, ma prawo weta w instytucjach i potężnych organizacjach zajmujących się bezpieczeństwem, takich jak Rada Bezpieczeństwa ONZ i OBWE. Po trzecie Federacja Rosyjska stosuje potężny szantaż w sferze energetycznej, który dotyczy Ukrainy i państw UE - tłumaczy pełniący obowiązki ambasadora Ukrainy w Polsce Władysław Kaniewski.
 
Odnosząc się do aktualnej sytuacji na Ukrainie i podnoszonych przez media scenariuszy zakładających eskalację konfliktu, Kaniewski przypomina jak świat reagował na imperialistyczne zapędy Rosji do tej pory.

- To jest pewna próba reakcji świata cywilizowanego na działania prowadzone przez Rosję odnośnie do Ukrainy. Przez ostatnie 100 lat w latach 1914-2014 doszło do dwóch wojen światowych i potężnych konfrontacji na linii Zachód-Wschód. Kiedy w 1938 roku Czechosłowacja została „oddana” Hitlerowi, do państw, które współdecydowały w tej sprawie przyszła wojna. W 1941 roku, kiedy w USA myślano, że wojna jest gdzieś daleko w Europie, atak na Pearl Harbor pokazał, że wojna znajduje się na progu. W 2008 roku, kiedy cywilizowany świat nie poparł Gruzji wojna przyszła jeszcze bliżej. Do granic Ukrainy. W 2014 roku wojna przyszła do rodzin holenderskich, malezyjskich i niemieckich, kiedy zestrzelony został przez broń rosyjską samolot linii malezyjskich – tłumaczy Władysław Kaniewski.

ZOBACZ FILM:

Autor:

Źródło: vod.gazetapolska.pl,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej