Kandydaturę Sikorskiego na marszałka Sejmu poparło 233 posłów, przeciw było 143 a od głosu wstrzymało się 62 posłów.
- Dziękuję za okazane zaufanie. Jest to dla mnie wielki zaszczyt móc stanąć na czele izby, która jest jednym z najstarszych parlamentów w Europie. Dziękuję klubom za to, że nie wystawiły innych kandydatów. Dziękuję tym, którzy na mnie głosowali i tym, których jeszcze nie przekonałem. Nie przemówieniami a pracą będę się starał zdobyć zaufanie posłów, którzy mnie nie poparli. Będę się starał być godnym następcą mojej poprzedniczki – mówił Radosław Sikorski.
Jeszcze przed głosowaniem w Sejmie miała miejsce żywiołowa dyskusja na temat kandydatury Radosława Sikorskiego. Wrócił również temat „dorzynania watahy”.
ZOBACZ RELACJE WIDEO

W czasie serii pytań do Radosława Sikorskiego Dariusz Joński z SLD pytał, czy kandydat dalej uważa, że trzeba „dorżnąć watahę”. - Radosław Sikorski co innego myśli, a co innego mówi. Czasami tak radykalnie zmienia zdanie, że trudno się w tym zorientować – mówił Mariusz Antoni Kamiński z PiS.
Gdy Radosław Sikorski wyszedł na mównicę i odnosząc się do tych pytań zaczął przekonywać, że mówiąc o „dorzynaniu watahy” wcale nie myślał o politykach opozycji. - Te słowa nie były skierowane do opozycji – oświadczył Sikorski.
O dorzynaniu watahy usłyszeliśmy jesienią 2007 r., pod koniec kampanii wyborczej, kiedy Radosław Sikorski użył dosadnego zwrotu „Jeszcze jedna bitwa, panie Marszałku (wtedy był nim Donald Tusk), dorżniemy watahę”.
ZOBACZ FILM:
