Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Poseł lubelskiej PO przed kampanią samorządową: "Boję się, że poniesiemy klęskę"

- Kampania jest fatalnie przygotowana, a pracy sztabu wyborczego nawet nie chcę już oceniać.

Autor:

- Kampania jest fatalnie przygotowana, a pracy sztabu wyborczego nawet nie chcę już oceniać. Obawiam się, że utracimy część mandatów, a co za tym idzie, możliwość sprawowania władzy w sejmiku - mówi poseł PO Stanisław Żmijan, który krytykuje to, jak do wyborów samorządowych przygotowują się władze lubelskiej Platformy. 

Gazeta.pl donosi, że minister Włodzimierz Karpiński przed niespełna rokiem przejął szefowanie lubelskiej PO. Jej dotychczasowy przewodniczący poseł Stanisław Żmijan musiał zadowolić się funkcją wiceszefa. Potem ludzie ministra przystąpili do "wycinania" stronników Żmijana, choć początkowo sądzono, że obaj politycy dogadają się dla dobra partii i w obawie, że wewnętrzne podziały przełożą się na wynik wyborów. W maju lubelska Platforma nie potrafiła utrzymać mandatu dla eurodeputowanego w Brukseli. Do końca liczył na niego Michał Kamiński, który startował z pierwszego miejsca.

Poseł Stanisław Żmijan pytany przez "Gazetę Wyborczą", jak wyglądają listy PO do rady miasta Lublina i sejmiku, mówi: - Przewodniczący Włodzimierz Karpiński nie wyciągnął żadnych wniosków z przegranych z kretesem wyborów do Parlamentu Europejskiego. Tego jednego mandatu w PE, który do tej pory mieliśmy, najzwyczajniej nie musieliśmy stracić. Listy do samorządu są teraz po prostu słabe.

Żmijan komentuje też wycięcie Jacka Sobczaka, który od 20 lat startuje z Lublina, ale został zepchnięty do okręgu nadwiślańskiego, gdzie zresztą jedynkę dostała anonimowa działaczka z Puław Teresa Gutowska: - Oczywiście, że za kształt list odpowiada rada regionu PO, ale wszystko odbyło się za akceptacją i namowami przewodniczącego Karpińskiego. To za jego sprawą wycięto kandydatury ludzi kojarzonych ze mną: Jacka Sobczaka, radnej Zofii Woźnicy. Proszę zwrócić uwagę, że obecny wicemarszałek województwa Krzysztof Grabczuk wciąż nie wie, czy będzie kandydatem w nadchodzących wyborach. Rada regionu, odkładając decyzję w tej sprawie, złamała przy okazji statut PO. Wczorajsze posiedzenie rady było po prostu rzezią dobrych kandydatów. Boję się, że przez to poniesiemy klęskę - mówi i szczerze dodaje: - Kampania jest fatalnie przygotowana, a pracy sztabu wyborczego nawet nie chcę już oceniać. Obawiam się, że utracimy część mandatów, a co za tym idzie, możliwość sprawowania władzy w sejmiku.
 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,gazeta.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej