"Nie będzie łatwo ich zastąpić. Możliwość awansu dla kontraktowych żołnierzy jest bowiem tylko teoretyczna. Resort obrony nie zamierza wydłużać im czasu służby powyżej 12 lat" - pisze "Gazeta Prawna".
Już teraz, przed lawiną odejść, brakuje – jak podaje resort obrony – ok. 3,1 tys. żołnierzy zawodowych. I nic nie daje zalecenie, zgodnie z którym dowódcy jednostek powinni uzupełniać braki w ciągu miesiąca. Podobnie jest z Narodowymi Siłami Rezerwowymi, które miały liczyć 20 tys. osób, a są o połowę mniejsze.
– Sześć lat jestem na kontrakcie i na stałe chciałbym się związać z armią. Co roku średnio osiem osób ubiega się o jedno miejsce na etat podoficera. Tymczasem powoli zaczynają się zwolnienia wśród kolegów, bo ustawa tak przewiduje. Dowódca nie może ich zatrzymać, choć posiadają duże doświadczenie – opowiada "Gazecie Prawnej" szer. Andrzej Stawczyk z 42. Bazy Lotnictwa Szkolnego w Radomiu, zaznaczając, że szeregowi chcieliby mieć realną szansę na pozostanie w armii dłużej, nawet do emerytury.
Resort obrony narodowej nie chce jednak słyszeć o dłuższych umowach.