Korespondentka RMF24.pl z Brukseli Katarzyna Szymańska-Borginon analizuje na swoim blogu, że minister rolnictwa Marek Sawicki "swoją agresją wobec Komisji Europejskiej, podbijaniem roszczeniowych nastrojów wśród rolników, ale przede wszystkim kompromitującą, zawyżoną ilością niesprawdzonych uprzednio wniosków o pieniądze z brukselskiej kasy – doprowadził do tego, że Bruksela zaproponowała - dosłownie - śladowe rekompensaty dla naszych rolników".
Według RMF FMF złożone przez Sawickiego uprzednio wnioski na 146 mln euro były niewiarygodne. Sawicki niepotrzebnie zraził sobie Komisję Europejską, która wyśmiewana przez niego i krytykowana - teraz pokazała mu jego własne błędy, przykręcając kurek z pieniędzmi. Sawicki dostał po łapach, ale stracą rolnicy.
Szymańska-Borginon pisze, że ostrzegała już w sierpniu, iż „Sawicki pomylił przeciwnika: atakuje Brukselę a nie Moskwę”, ale myślała, że polski minister się opamięta. "Niestety. W dalszym ciągu prowadził kampanię przeciw KE. próbując podbić sobie sondaże i umocnić pozycję w PSL. Opowiadał w polskich mediach, jak straszył komisarza ds. rolnictwa Daciana Ciolosa, że wyleje gnój przed Radą UE i jak mu naurągał, że urzędnicy są na urlopie, gdy gnije polska papryka. W dalszym ciągu podawał wyssane z palca cyfry, które miały odzwierciedlać zapotrzebowanie naszych rolników. Nikt go nie przywołał do porządku, nie upomniał, że takim językiem w Brukselki się nie wygrywa, bo premier był już zajęty swoją europejską karierą. Aż w końcu Sawicki skompromitował się całkowicie zawyżonymi wnioskami o rekompensaty" - pisze dziennikarka.
Mimo że Komisja wielokrotnie prosiła o uprzednie skontrolowanie wniosków, Sawicki wolał "rozbić bank" i zgarnąć całą pulę przeznaczoną przez KE dla wszystkich 28 państw UE. Bruksela jednak... zawiesiła pomoc i przygotowała nową, niekorzystną dla nas transzę pomocową. I w ten sposób "siłowa taktyka" polskiego ministra skończyła się kompletną klapą - pisze Szymańska-Borginon.