Pietrzak dodaje, że "na razie polskie wojsko nie ma naczelnego dowódcy. Zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent, jest zazdrosny o dowodzenie kompanią honorową i grupą rekonstrukcyjną, i nie chce powoływać dowódcy, który będzie mu wchodził w paradę podczas parady" - uważa artysta.
Jego zdaniem może istnieć trudność ze znalezieniem oficera, "który by ogarniał umysłowo całość problemów i znał angielski a nie tylko rosyjski" i dodaje, że "po likwidacji Sztabu Generalnego na lotnisku smoleńskim, a rok wcześniej unicestwieniu sztabu Wojsk Lotniczych w samolocie Casa, powstała luka w gronie wyższych dowódców".
Pietrzak podkreśla, że "kiedy rozpędzano wojsko poborowe, obiecywano sprawniejszą armię zawodową, bo żołnierze będą zarabiać, ale już po roku na zawodową zabrakło pieniędzy… Planowane wcześniej w budżecie wydatki na ten cel są co roku redukowane o jakieś miliardy, bo akurat premier coś naobiecywał i potrzebuje chwilówkę. Pamiętamy, jak premier w odruchu niechęci powstrzymał budowę korwety, której spory kawałek już stał gotowy w stoczni. Bywa i odwrotnie, że resort się zagapi i zostaje superata z którą nie wiadomo co zrobić. Z kolei pewien wiceminister pertraktujący zakup rakiet, został zdemaskowany, że nie kupuje w firmie, którą ktoś inny zaklepał…" - podsumowuje.