Budzącą grozę symulację opracowali niemieccy naukowcy Dirk Brockmann z berlińskiego Uniwersytetu Humboldtów i Dirk Helbing z politechniki w Zurychu - pisze "Spiegel-Online" cytowany przez Deutsche Welle. Wprawdzie uspokajają, że pandemia jest raczej mało prawdopodobna, ale dane Światowej Organizacji Zdrowia WHO nie pozwalają na spokój. Mówią o dziesiątkach tysięcy zarażonych osób.
Brockmann i Helbing swoją symulację rozpoczęli od portów lotniczych w państwach, w których odnotowano najwięcej przypadków zarażenia. I połączyli je z 1227 portami lotniczymi na całym świecie. Wtedy komputerowy system obliczył jak i gdzie dojdzie do kolejnych zachorowań.
"Przewiduje, że po obecnych zarzewiach choroby, będzie ona dalej rozprzestrzeniać się w Mauretanii, Gambii i Senegalu. Życie potwierdziło już przepowiednię naukowców, bo faktycznie pierwszy przypadek infekcji odnotowano w środę w Senegalu" - pisze Deutsche Welle.
A w Europie?! Zgodnie z symulacją ebola pojawi się na Starym Kontynencie, prawdopodobnie przez paryski port lotniczy Charles de Gaulle, który ma najwięcej w Europie połączeń z kontynentem afrykańskim. Zagrożone są również Londyn i Bruksela.
Niewiele pomoże zamknięcie określonych połączeń komunikacyjnych. "Ebola i tak dotrze do Europy, tyle że później i okrężnymi drogami" stwierdzili naukowcy.