W 1939 roku rodzina Szwajkertów przyjechała z Inowrocławia do Warszawy. W 1943 Jędruś (miał wtedy 10 lat) wraz z 1,5 roku starszym bratem zaczęli przygodę w Harcerskiej Służbie Pomocniczej „Zawiszaków” Bloku Cytadela. Był to najmłodszy pion Szarych Szeregów.
- Wróg od kołyski wychował nasze dzieci do walki. W Warszawie każdy dzień okupacji był lekcją niepokory. Cóż mogło moje matczyne serce, mój macierzyński lęk? – cytuje matkę Andrzeja telewizjarepublika.pl.
Co robił mały Jędrek podczas Powstania Warszawskiego? Zaangażował się w budowanie barykady, pomagał w punkcie sanitarnym, który powstał w jego domu przy ul. Mickiewicza 20. Zajmował się również dostarczaniem meldunków, zdobywał jedzenie, którym karmieni byli ranni powstańcy.
29 września Niemcy wtargnęli do domu Szwajkertów i nakazali opuszczenie bloku. Czołg oddał strzał do ludzi, którzy opuszczali budynek. Jędrek został ciężko ranny, ale Niemcy nie pozwolili go opatrzyć.
W 1945 podczas pogrzebu „Zośkowców” matka „Jędrusia” poprosiła Jadwigę Romocką – matkę Andrzeja, dowódcy 2 Kompanii „Rudy” Batalionu „Zośka” – o miejsce w kącie dla jej synka. „Bo to by było tak, jakby dostał pośmiertnie Virtuti Militari” – mówiła Szwajkerowa. „Nie będzie leżał w kąciku, lecz tu obok Nich, razem z Nimi” – powiedziała matka Andrzeja Morro.
11-letni Jędruś leży obok Zośki, Alka, Rudego, Oracza i Włodka.