"Albo panowie z Pentagonu myślą, że jesteśmy tak głupi, że uwierzymy w to, co oni mówią, albo rzeczywiście Snowden miał rację: amerykański wywiad nie jest wart funta kłaków" - mówi Kolonko.
Po tych słowach program dziennikarza zmienia się de facto w ponad 10-minutową retransmisję rosyjskiej konferencji prasowej dotyczącą zestrzelenia boeinga. Kolonko nie ukrywa, komu należy wierzyć w tej sprawie.
"Ameryka to zawsze była ostoja prawdy i wolności. Kiedyś głosu Waszyngtonu słuchaliśmy w nocy z wypiekami na twarzy [...] Czy za Baracka Obamy, żeby poznać prawdę, będziemy musieli słuchać Russia Today?" - kończy swoją audycję Kolonko.
Kilka miesięcy temu dziennikarz ten mówił w innym swoim programie: „Co pozostanie po ukraińskiej wiośnie? Pozostanie wojujący ukraiński nacjonalizm, ponieważ wojujący ukraiński nacjonalizm jest właśnie siłą napędową tamtej rewolucji. Potrzeba będzie tylko czasu, żeby cały ten majdan poprzez zachodnią granicę Ukrainy przedarł się do Polski i żeby ukraińscy nacjonaliści z koktajlami Mołotowa stanęli pod polskimi miastami i wtedy rzeką zaczną płynąć Polacy” – zapowiadał.
Przypomnijmy: jeszcze kilka lat temu Mariusz Max Kolonko - dziś kreujący się na niezależnego prawicowego dziennikarza - był gwiazdą mainstreamowych mediów. Posunął się do tego, że w 2002 r. podczas gali telewizyjnych Wiktorów - po otrzymaniu statuetki i kwiatów - pobiegł z nimi na widownię, ukląkł przed Jolantą Kwaśniewską i wręczył jej bukiet:
