Gdy w lutym 2014 r. Jarosław Kaczyński na radzie programowej PiS skrytykował sposób, w jaki na polskiej wsi powstają farmy wiatrowe, Platforma Obywatelska uznała lidera Prawa i Sprawiedliwości za wroga "postępu".
Posypały się niewybredne ataki, takie jak ten poniżej:

Jak się jednak okazuje - PiS miał rację. Radio Opole tak opisało dziś najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli:
Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła proces powstawania w Polsce farm wiatrowych. „Proces ten przebiegał często w warunkach zagrożenia konfliktem interesów, brakiem przejrzystości i korupcją” – czytamy w wystąpieniu pokontrolnym. [...] Raport wytyka szereg patologii towarzyszących inwestycjom w energetykę wiatrową. Pierwszą jest lekceważenie protestów społecznych [...] Kolejny zarzut kontrolerów dotyczy konfliktu interesów: w jednej trzeciej gmin radni i urzędnicy podejmujące decyzje o inwestycjach wiatrowych byli nimi osobiście zainteresowani, bo wiatraki miały być budowane na należących do nich terenach. Zdaniem Izby, taka sytuacja ma cechu korupcjogenne.
Wychodzi więc na to, że PiS walczył nie z wiatrakami, lecz z korupcją i patologią spod znaku PO.
Szerzej o raporcie NIK piszemy TUTAJ