"Zdaje się, że Giertych postanowił wykorzystać swoje przysłowiowe pięć minut i przygotować sobie grunt pod powrót do czynnej polityki" - można przeczytać na portalu telewizjarepublika.pl, na którym omówiono wywiad Romana Giertycha, który ukazał się w najnowszym wydaniu "Newsweeka".
Oczywiście, odnosi się do nagrania rozmowy sprzed trzech lat, ale zaskakujące teorie snuje również na temat rządu, w którym był ministrem.
- To ja rozwaliłem rząd PiS-u. I jestem z tego dumny. Skoro pan chciał Konrada Wallenroda, to proszę bardzo – to jeden z cytatów.
- Już nie oceniam ludzi tak kategorycznie. Nadal jestem konserwatywny i tutaj poglądy mi się niewiele zmieniły - to inny fragment wywiadu. I można pękać ze śmiechu, gdy znamy już treść nagrania rozmowy Giertych-Piński-Nisztor.
- Ale poprzedni mój wizerunek społeczny wynikał po pierwsze z pewnego przejaskrawienia medialnego, a po drugie z tła, na którym występowałem w klubie i partii, gdzie miałem ludzi głoszących poglądy kompletnie od czapy - dodał, choć sam był liderem Ligi Polskich Rodzin.
Mówi też o "długoletniej przyjaźni ze środowiskiem PO". - My się przyjaźniliśmy z Donaldem Tuskiem, Rokitą, Schetyną itd., grywaliśmy z nimi po cichu w piłkę, w koszykówkę. Gdyby wówczas się o tym dowiedział nasz elektorat, toby nas rozszarpał. Ale taka była rzeczywistość. Jestem z Donaldem Tuskiem na „ty” od lat, a w rządzie PiS nie byłem z nikim na „ty”.
Hipokryta. Tak chyba można określić taką postawę. Idealny kandydat na członka Platformy Obywatelskiej.