W miniony czwartek portal niezalezna.pl poinformował, że w szpitalu w Wołominie nie będzie przeprowadzana aborcja. Starosta Piotra Uścińskiego złożył wniosek, a radni podjęli uchwałę, aby w statucie miejscowego szpitala znalazł się zapis o "bezwzględnej zasadzie ochrony życia".
- Co do zasady, aborcji nie wykonujemy - mówił dziennikarzom Andrzej Gruza, dyrektor szpitala.
Jak można było się domyślać, natychmiast rozpoczął się wrzask lewackich środowisk i niektórych mediów. Oczywiście, pojawiły się absurdalne zarzuty pod adresem radnych, starosty i personelu placówki. Wsparł ich również minister zdrowia Bartosz Arłukowicz.
Głos zabrał również wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. I na antenie Radia dla Ciebie powiedział, że uchwała radnych z Wołomina zostanie poddana "analizie prawnej".
- Każda uchwała Rady musi zostać sprawdzona, dlatego zostanie wszczęte postępowanie w tej sprawie - próbuje przekonywać wojewoda dotychczas najbardziej znany z zamykania stadionu Legii Warszawa.
- Poprosimy o dodatkowe wyjaśnienia od radnych – ostrzega Kozłowski. A później co zrobi? Zmusi lekarzy do dokonywania aborcji?!