- Antek był moim bardzo dobrym kolegą, uczciwym człowiekiem. Niestety, obecnego Antka nie poznaję - dodaje rozczarowany.
Poseł Andrzej Smirnow nie wziął w środę udziału w głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska. Jak dzisiaj informowaliśmy, zrobił to celowo, bo miał dość partii bez standardów. I postanowił odejść.
Od razu pojawiły się spekulacje, że tak samo mogą zachować się inni posłowie, mający podobny życiorys jak Smirnow, działacze opozycji antykomunistycznej z lat 70. i 80-tych. Natychmiast zaczęto wymieniać posła Antoniego Mężydło. Portal niezalezna.pl postanowił sprawdzić krążące plotki. - Nie wiem, skąd ten opinie. Zachowanie i ostatnie wypowiedzi Andrzeja Smirnowa o Platformie oceniam krytycznie. Nie zamierzam odchodzić z Platformy - powiedział nam były opozycjonista.
O komentarz do słów Mężydły i zachowania Smirnowa poprosiliśmy innego legendarnego działacza "Solidarność" Adama Borowskiego. Był wyraźnie rozczarowany postępowaniem tego pierwszego.
- Antka znam od wielu lat, byliśmy bardzo dobrymi kolegami. To człowiek zasłużony dla opozycji. Tusk niby też działał, ale poroznosił trochę gazetek, a Antoni to była postać sztandarowa. Walcząca z komuną, protestująca przeciwko prywacie, mająca ideały. Dlatego nie rozumiem co tacy ludzie jak on, czy Janek Rulewski, jeszcze robią w Platformie Obywatelskiej - tłumaczy nam nękany przez władze komunistyczne opozycjonista. - Miałem nadzieję, że zachowają się zgodnie z zasadami, które kiedyś wszyscy mieliśmy. Chciałem nawet z nimi porozmawiać. Teraz widzę, że już nie ma sensu.
- Smirnowa znam słabo, ale tak właśnie powinien zachowywać się człowieka, który kiedyś walczył o standardy w polityce. A Mężydło tam tkwi, kompletnie tego nie rozumiem. Czy aż tak bardzo boi się utraty pozycji, miejsca na liście wyborczej. Niestety, to nie jest już mój kolega z Solidarności. Tego Antoniego Mężydły nie znam. I to jest bardzo przykre - podkreśla Adam Borowski.